Nowa Ziemia

Autor: Filip Polakowski


|_____ Był piękny, słoneczny poranek. Jak na co dzień wyszedłem z domu do pracy, ale musiałem się pospieszyć, gdyż była 7:40, a ja zaczynałem o 8:00. Jadąc widziałem wielkie kominy z których wylatywał CO2 - czyli dwutlenek węgla. Byłem już w pracy i kiedy miałem zaczynać papierkową robotę pomyślałem:
- Mam 30 lat, firmę Mars 90, która produkuję: batony Jowisze, gumy Dorbit i żelki Baribo, siedzę przy papierkowej robocie
- czas z tym skończyć! Muszę zacząć przygodę!
- Oho! Wiem, ten świat jest tak zanieczyszczony, moja żona ma nowotwór płuc, a ja siedzę bezczynnie. Stworzę spółkę sprzątającą!
Mateusz pobiegł do domu, tym razem bez samochodu. Wziął zainwestowane pieniądze, zabrał oszczędności z banku i zakupił ładny duży budynek z hangarem na auta - które w przyszłości będą służyły do wywózki śmieci i oczywiście śmieciarki. Po kilku miesiącach zatrudniło się ze 100 osób, harcerze zaczęli sprzątać pobliskie lasy, osoby zatrudnione nie jeździli samochodami tylko rowerami, hulajnogami lub pieszo.
|_____ U Mateusza wszystko szło dobrze, w przeciwieństwie do firmy kosmicznej MASA. Szef MASA chciał, aby ziemia umarła, gdyż chcieli stworzyć cywilizacje na Marsie, żeby być sławnym. Zaplanował wysadzić rakietami w nocy siedzibę sprzątaczy ziemi. Mateusz nic nie wiedział o niebezpieczeństwie. Wróciwszy do domu, rozebrał się z kurtki i butów. Poszedł do ukochanej żony i zapytał:
- Dobrze się czujesz?
- Tak - odpowiedziała marnym głosem
- Mogę Ci w czymś pomóc?
- Od tego pyłu sucho mi w gardle, czy przyniósł byś mi trochę wody
-Tak!
Jak szedłem do kuchni myślałem, że nie tylko trzeba sprzątać, ale też fabryki zanieczyszczają ziemię. Jutro coś wymyślę. Około 100 osób i harcerze nie zrobią wszystkiego, więc przekonam większość ludzi. Tylko muszę się dostać do telewizji albo gazety, żeby chętni przychodzili do organizacji i pomagali. W nocy kiedy miałem iść spać przez okno zauważyłem mały pomarańczowo-czerwony blask jakby dochodzący z budynku mojej organizacji. Szybko wziąłem rower i ruszyłem w miejsce wybuchu. Nie wiedziałem, że będzie tak źle, budynku nie widziałem tylko blask ognia. Kiedy zbliżyłem się do rozżarzonego punktu zobaczyłem bombę MASA. Już wiedziałem o ich chytrych planach. Następnego dnia wystąpiłem w wiadomościach i wygłosiłem przemówienie: - Nie używamy aut tylko jedziemy rowerami, szyjemy ze starych ubrań i je nosimy, staramy się nie kupować nowych. Nie wyrzucamy do lasów śmieci.
O MASA dowiedzieli się już wszyscy. Firma - Zaczarowany Gaj mówiła, że weźmie się za planetę i pomoże. Przecież tylko Polska o tym wszystkim wie - pomyślałem. Jadę do studia telewizji, żeby przetłumaczyli i wysłali do innych krajów. Ale było jeszcze sporo problemów, na przykład cały czas nie miałem siedziby. Na szczęście firma Pro Świerzość też nam pomagała i pożyczyła nam śmieciarki, ubezpieczenie budynku organizacji pokryło koszty. Nazajutrz kiedy jak zwykle szedłem do pracy, nie widziałem ani jednego auta, czasami nieliczne przejeżdżały autobusy. Dostałem informację, że do telewizji w innych krajach doszła wiadomość o MASA i apel o zadbanie naszej planety. Ale przyszła też druga wiadomość: MASA wysyła statek kosmiczny na Marsa z nową cywilizacją.
- O nie!!! - krzyknąłem
- Musimy to powstrzymać, tylko jak? A może….. Hmm... zapakujemy worki ze śmieciami i dzień przed startem wrzucimy je do statku kosmicznego i nie ruszą!
A przy okazji załatwiłem nurków oraz szambonurków, którzy posprzątają jeziora i studzienki miejskie. A jeszcze jedno nie wytłumaczyłem co się robi w mojej organizacji. Oczywiście ludzie sprzątają lasy, a w budynku organizacji śmieci dostają drugie życie, w innym słowie zachowany jest recykling, a w domach zgaszają światło gdy wychodzą z pokojów, segregują śmieci, nie wyrzucają ich byle gdzie. Kiedy ludzie myją zęby, nie marnują wody. Jak wszyscy się dostosują, możemy ocalić naszą planetę – Ziemię. Wy też możecie tak robić, to są niewielkie zmiany, które bardzo dużo robią!!!! Kiedy worki na śmieci były gotowe, potajemnie wrzuciliśmy je do pustego kontenera pociągu towarowego, usiedliśmy w drugim wagonie i czekaliśmy, aż pociąg jadący do Gdańska, ruszy. Podczas podróży, przyszła wiadomość, że ludzie z innych krajów stworzyli takie same organizacje, ratujące świat. MASA wiedziała, że nie stworzy cywilizacji na Marsie dopóki ziemia będzie istniała. Powietrze się polepsza, nie karczują lasów na budowę fabryk i zakładów przemysłowych. W końcu dojechaliśmy do Gdańska. Niezauważeni spakowaliśmy wszystkie śmieci i ruszyliśmy w stronę statku kosmicznego. Kiedy byliśmy przy płocie, zobaczyliśmy ochronę.
- Dobra, plan jest taki. - powiedział Mateusz
- Tomek i Grześ odwrócą uwagę ochrony, a ja ze Zbigniewem i Januszem otworzymy właz, a ty Kacper zostaniesz na czatach.
Kiedy Tomek i Grześ zagadali ochronę, my dostaliśmy się do środka, szybko wsypaliśmy śmieci do statku i wyjechaliśmy. Tomek i Grzegorz wsiedli na śmieciarkę, którą prowadził Janusz.
- Udało nam się !!!
|_____ Rano pojechaliśmy do tutejszej organizacji i oddaliśmy śmieciarki, które przedtem pożyczyliśmy. Znów wracaliśmy pociągiem do Solca Kujawskiego, a potem do Bydgoszczy. Po powrocie włączyłem telewizję i zobaczyłem, że nam się udało!!! Nie lecą na Marsa!!! Po tym wszystkim, miałem więcej czasu dla żony, założyliśmy ogródek z warzywami i owocami. Nie dodajemy żadnej, ale to żadnej chemii, co ma wpływ na nasze zdrowie. Wiemy co jemy!!! To nasze motto. Moja żona ma szanse na wyzdrowienie.

Wy też możecie pomagać swojej planecie – macie na nią ogromny wpływ!!! Nie wyrzucając śmieci do lasów, segregować śmieci i wiele, wiele innych rzeczy……….. Liczę na Was Ziemianie!!!